Głosujcie! Jak to łatwo powiedzieć...
Kongres Polsko – Amerykański stanu Illinois zaprosił media na spotkanie podsumowujące trzy zorganizowane przez siebie przedwyborcze Fora Polonijne. Przyszło dwóch dziennikarzy.
Tak naprawdę, zastanawiam się co mam napisać. Obawiam się, że cokolwiek bym nie napisał, to komuś się narażę, tak jak zrobiłem to relacją z pierwszego Forum Polonijnego organizowanego przez wyżej wymienioną organizację, która większości polonijnej społeczności jest całkowicie obojętna. Organizację, która nie robi kompletnie nic, albo prawie nic, bo w końcu nie można zapomnieć o radosnej twórczości epistolograficznej prezesa Spuli do Baraka Obamy, gdzie nie wiadomo jakim prawem zwraca się do Prezydenta USA w imieniu wszystkich Polaków mieszkających w Stanach.
Zostałem oficjalnie zaproszony na spotkanie, gdzie nie było jakiegokolwiek podsumowania, czy też aktu skruchy, czy nawet prostego przyznania się do błędu, lub najnormalniejszego w świecie stwierdzenia, że można by było zrobić nieco więcej. Szkoda, że ponownie musiało się potwierdzić polskie powiedzenie, że „Polak mądry po szkodzie”. Jak już pisaliśmy wcześniej, żaden z „polskich kandydatów” nie otrzymał wystarczającej liczby głosów, aby przejść do następnej tury wyborów.
W zamian za to, i chwała za to KPA stanu Illinois i prezesowi Kazimierzowi Chlebkowi, został zaprezentowany 10 osobom zebranym w hałaśliwej salce kościoła świętej Trójcy projekt pod nazwą „ACT” – Assertive Campaigning Together czyli „wspólnej kampanii asertywnej”, cokolwiek to ma znaczyć.
Poniżej znajdziecie kopię projektu autorstwa Kongresu Polsko – Amerykańskiego. Zaoszczędzę sobie jakiegokolwiek komentarza. To zostawiam Wam, naszym czytelnikom, oraz, mam nadzieję, świadomym realiów mieszkańcom stanu lllinois i Stanów Zjednoczonych. Tym, którzy zastanawiają się dlaczego my, Polacy mieszkający w USA, jesteśmy traktowani jak obywatele trzeciej kategorii.
Ostatnim, 5 punktem w projekcie jest pytanie: Co robimy dalej? Odpowiedzi na to pytanie podczas niedzielnego spotkania nie usłyszałem. Gdy rządni władzy prezesi, dyrektorzy, sekretarze i wszysycy pozostali działacze polonijnych organizacji nie mogą znaleźć odpowiedzi, być może to czas najwyższy, aby zwykli ludzie, mieszkańcy Chicago, Illinois i USA, czy czytelnicy Fakty Chicago spróbowali odpowiedzieć na nurtujące wszystkich pytanie!

No właśnie! Co robimy dalej?
Ivo Widlak
P.S. Złożyłem aplikację członkowską do KPA. 40 dolarów składki już wpłaciłem. Teraz prezes Spula musi podjąć decyzję. Zostanę przyjęty?
sms
kwiaty
e-kartki


del.icio.us
Digg
Komentarze (89 dodane):
A wiec pierwszy krok masz juz, panie Ivo, za soba. Ja zyje w tym kraju juz cwierc wieku, ale nigdy tych darmozjadow nie utrzymywalem, bowiem wciaz nie moge znalezc odpowiedzi na podstawowe pytanie: "Po co?".
Jest to bowiem towarzystwo "wzajemnej adoracji", ktore Nigdy Niczego pozytecznego dla Poloni nie uczynilo..
Caly ten "Projekt ACT" wyglada jak by to bylo stworzone w czasach PRL, prostota pytan i mase bledow ortograficznych.
a co do ten "wzajemnej Adoracji" jak to nazwal j.s to sie zgodze, ciezko wejsc w ich szeregi, musisz byc w rodzinie czy tez znajomych w tej grupce komunistycznych drani zeby sie dostac w szeregi PNA.
Komuna w Polsce upadla, a tu w Chicago wciaz istnieje.
Pan Ivo nie jest ani dziennikarzem odwaznym ani wyjatkowym. Jest po prostu jednym z pierwszych dziennikarzy - normalnych. Nie piszacych pod nikogo - mam nadzieje. Tak wyglada dziennikarstwo. Faktami prosto w ryj. Dziennikarz nie powinien nawet pokuszac sie o komentarz. Chyba ze jest to felieton albo wyraza swoja opinie. I tak robi Ivo. Moze wreszcie w naszej buraczanej polonii, zacznie sie era prawdziwego dziennikarstwa?
Ivo, Michalak - to tylko poczatek. Aha - jeszcze "Polki w Swiecie". Chyba nikt sie tak dlugo jeszcze nie utrzymal.
Co dobre samo sie utrzyma.
Miejmy nadzieje, miejmy nadzieje.
raczej "Polki na Swiecie" brzmi i wyglada poprawinie.
Ktos nieodrobil zadania z ortografii.
Pozdrawiam
co znaczy: w pkt.1: - przekrywamy wybory, czy cos "przykrywamy", przegrywamy czy co?
- o jakich Starszych Braciach mowa? W biznesie? W rozmowie? W wierze? O co chodzi? Dlaczego wazni Starsi a co u Mlodszych?
- a 1/pkt b/ "premedytacja je nie stosuje" - a co stosuje? Belkot, laczony z bezsensem,-
- a 1/ pkt c/Liberum veto nie oznaczalo skrobanie rzepki przez kazdego sobie, - ktos tu nie zna historii a cytuje,-
- a 2/ "indywidualne stanowiska obsadzic indywidualnymi osobami?" A kim?
- a 2 - co kryje sie pod pojeciem "candidate endorsment"?
Na pozostale punkty szkoda czasu.
Wyrazy wspolczucia tym, ktorzy poczytali ten caly "ACT...together".
Ni po polsku ni po angielsku.
A idea pelna dobrych checi.
Jesli wreczaja ludziom taki dokumenta jak : "Act ACTogether" : to lepiej, ze srodowisko jurnalistow, rzekomo ksztaltujace opinie nie mialo wiedzy o tym spotkaniu! Autorom Actu: na pohybel!
A tak niestety nie tak dawno było.
Postaram się wyjaśnić pewne kwestie poruszone przez Pana. Proszę Pana działalność prezydenta PAC – Illinois Division nie ma nic wspólnego z krajowym Polish National Alliance jak i prezesem Polish American Congress Frank Spula. Zorganizowaliśmy trzy przedwyborcze spotkania z politykami (political formu) a zainteresowanie prezesa Spuli i udział był zerowy jak i nikłe zainteresowanie członków PAC. To stanowiło raczej zagrożenie dla władz związku, że cokolwiek się dzieje w tej dziedzinie i nie obyło się bez utrudnień (mam na myśli political endorsement, itp.). Pan stara się pisać a nie posiada rzetelnej wiedzy na ten temat.
Dlaczego przegrywany wybory?(przejęzyczenie przekrywany).
W kampanii wyborczej Adama Andrzejewskiego brałem udział od kwietnia ub. r. do jej zakończenia i wspólnego bankietu w Drury Lane Oak Brook. Z analizy oddanych głosów na naszego kandydata wynika że udział Amerykanów polskiego pochodzenia był bardzo mały. Zauważyliśmy to już przed wyborami że mało Polonusów jest zarejestrowanych analizując dane z wcześniejszych prawyborów i wyborów oraz U.S. Census Bureau 2006 w poszczególnych dystryktach do kongresu US w stanie Illinois.
Zwrot „Starszych Braci” dotyczy diaspory żydowskiej. Na terenie Stanów Zjednoczonych żyje 6,489,000 (2008 r.) (w Polsce żydowska diaspora ok. 25,000 dane z 2005 r.) Amerykanów pochodzenia żydowskiego. Udział ich w wyborach (głosowanie) jest największy na terenie USA i wynosi ok. 97%, a dla przykładu Polonusów ok. 5% (ok. 10,000,000 Amerykanów przyznaje się do polskich korzeni). Polonia pomijana jest w wyborach, bo nie stanowi zaplecza poparcia dla polityków, a także nie ma wpływu na obsadę prezydenta US. Historia naszego dziedzictwa jest bardzo podobna, a jednak nie potrafimy zjednoczyć się i być solidarni w ważnych wydarzeniach decydujących o losie świata. Wymyślany nieskończoną ilość teorii spiskowych, ale prawda jest taka jak byśmy posiadali ludzi tam gdzie potrzeba to inni z zazdrości i mściwości też układaliby takie teorie na nas. Żydzi w naszych oczach robią wrażenie, że wszędzie są i jest ich nieskończona ilość, ale jest tak że oni są tam gdzie potrzeba i robi to takie wrażenie. Po prostu trzeba umieć myśleć i mieć za sobą inteligentne tłumy żeby się z nami liczyli a nie tylko ujadać na swój los.
Taki polityk i biznesmen jak Adam Andrzejewski wydając z własnej kieszeni milion dolarów na wyborczą kampanie a nie wasze pieniądze „centusie” powinien po przegranej być odpowiednio zagospodarowany dla Polonii. Jego miejsce powinno być jako prezesa CPA na cały kraj (USA), bo tak buduje się polityczną siłę diaspory. Obecny prezes z porządną pensją jest przyklejony do krzesła w PNA i PAC (który daje jemu tylko prestiż jako jedynego wodza Polonii), a bierność i brak jakichkolwiek inicjatyw nie wzmacnia Polonii. Jakakolwiek działalność członków związku to oczywiste zagrożenie stołka, ale sami na to pozwalamy i akceptujemy bo jesteśmy tylko biernymi obserwatorami.
Dalsze wyjaśnienia: W prawyborach ujawniana jest siła poszczególnych grup nacisku na polityków, bo trzeba opowiedzieć się za jedną partią a nie kandydatami (wybór Democratic ballot, Republican ballot). Jeżeli diaspora głosuje na różnych partyjnych kandydatów to głosy rozbiją się, a jeżeli kandydatów na jedno stanowisko jest więcej to na tym tracą sami kandydaci. Wybory trzeba umieć ustawiać i wygrywać, a tej sztuki nie nauczymy się bez udziału w wyborach i jednoznacznego poparcia dla kandydatów. Na czym polega „political endorsement” na poparciu tylko jednego kandydata lub jednej partii, a nie rozbijaniu głosów jak to czyni obecnie Polonia. Polityk który otrzymuje political endorsement np. z dużej centrali związków związkowych to wygrywa political primary. Pracownicy (ok. miliona lub więcej członków) zobowiązani są do głosowania na wyznaczone osoby z centrali i sprawdzani są pod względem lojalności, jaki brali balott w primary. Naszym ludziom żyjącym tutaj potrzebna jest edukacja polityczna i kształtowanie kultury politycznej, której kompletnie brak w kraju i za oceanem. Ludzie może i mają chęci do aktywności politycznej. Wiedza większości o polityce nie jest wystarczająca aby włączyć się w nurt zysków i korzyści płynących z politycznych zależności i stanowisk. Organizacji politycznych praktycznie nie mamy, a PAC to organizacja charytatywna a nie polityczna. Czy jest sens budowania nowych tworów, uważam że nie, ale na starych fundamentach można zbudować silną i liczącą się organizacje w USA. Starsi ludzie są bardziej patriotyczni i oddani Polskiej sprawie niż my trochę młodsi emigranci z wyzwolonego już kraju. Potrzeba nam solidarności, wzajemnego zaufania i czynnego działania na rzecz polskiej diaspory, nikt tego nie napisze ani nie zrobi za nas.
Wyjaśnienie dla Ivo Dzięki Serdeczne że byłeś na spotkaniu, to znaczy że rozumiesz problemy i jesteś za budową nowego wizerunku Polonii.
Dobry tytuł i dosadny „Głosujcie! Jak to łatwo powiedzieć … tylko kto ma to zrobić za nas. Wyniki wyborów są żenujące dla nas i tak też jesteśmy traktowani, bo nie obecność na wyborach eliminuje nas z życia politycznego.
No właśnie! Co robimy dalej?
Musimy rozpocząć rejestrację do głosowania Amerykanów polskiego pochodzenia, jak będziemy dysponować siłą nawet 50 tys. solidarnie głosujących to zaczną się z nami liczyć politycy, bo dzisiaj zwycięstwo zapewnia niewielka różnica głosów między kandydatami. Brakuje tej solidarności i jedności w głosowaniu na jedną partię i jednego kandydata, która zapewnia zwycięstwo. Organizacja która przedstawi 50 tys. głosujących to każdy polityk będzie się z nią liczył i adorował.
No właśnie! Co robimy dalej?
Zapisujmy się do Kongresu Polonii Amerykańskiej na stan Illinois i rejestrujmy do głosowania ludzi żeby dysponować polityczną siłą w postaci wyborców. Kongres Polonii Amerykańskiej to organizacja z historią, a siłę i zmianę wizerunku da się zbudować na dobrych starych podwalinach. Dlaczego nie możemy przywrócić dobrego wizerunku CPA za rządów prezesa Alojzego Mazewskiego, bo potrzebny jest nam odpowiedni przywódca? Potrzebujemy ludzi mądrych i zaangażowanych w przebudowę wizerunku Polaka w USA. Nikt nie liczy się z organizacją która ma tyko 200 członków, to tylko kółko różańcowe wspólnej adoracji, a taki poziom obecnie reprezentujemy. Zacznijmy być też ustawianą maszyną polityczną i włączmy się do konkurencji, bo na razie nie mamy wyboru w obecnym systemie politycznym.
To prawda, ze Spule trzeba wywalic za bledne decyzje w sprawach poparcia. Adam Andrzejewski, Wiktor Forys i Wanda Majcher jako naprawde dobrzy i wiarygodni kandydaci powinni zostac odpowiednio wykorzystani, za nim jakas inna diaspora (np zydowska) ich zlapie. Kongres z Illinois i pan Chlebek powinien najpierw zaczac od uregulowania swoich wewnetrznych spraw i wyrzucenia z kongresu wichrzycieli i tych, co Polonie dziela w osobach wstretnej i zawistnej Haliny Bielowicz, jeszcze gorszej intrygantki Stanislawy Rawickiej, ktora rozwala kongres i przyglupawej Teresy Bakner. Z takimi czlonkiniami nie przywrocimy dobrego wizerunku CPA do czasow prezesa Alojzego Mazewskiego, tylko go do konca rozwalimy. Czy ktos z kongresu rozmawial z ktoryms z naszych kandydatow i cos mu zaoferowal? Pan tez niewiele robi. A prezes Spula zastrasza czlonkow kongresu, zeby pomagali politycznej mafii, a nie Andrzejewskiemu, bo sam ma z nimi uklady i jest oblesnym dziadem, ktory sie plaszczy przed tymi na swieczniku zamiast pomoc polskiemu kandydatowi. Spula, Komosa i jego klika na taczki i won, Andrzejewski na prezesa Kongresu Polonii Amerykanskiej juz!
Odpowiadam Pani tak i to są także kobiety. Aurelia Pucinski (pewniak) na bardziej prestiżowe politycznie stanowisko. Anna Goral (pewniak) z południa Chicago na Aldermana. Widzę w tym wyborczym wyścigu także kobiety z charyzmą Monikę Starczuk i Annę Klocek. Sukces wymienionych osób to odpowiednie wcześniejsze przygotowanie się i nasza pomoc finansowa oraz w postaci nowych zarejestrowanych wyborców. Pamiętać należy o jednym to „primary election” decydują co dalej, a zawsze charakteryzują się najmniejszą frekwencją głosujących. Nowy kandydat czy też kandydatka powinny zarejestrować odpowiednią ilość swoich wyborców i szukać sprzymierzeńców w odpowiedniej do sytuacji „political agenda”. Do „primary election” zazwyczaj chodzą tylko osoby zainteresowane utrzymaniem swoich pozycji i całe ich rodziny, pracownicy i znajomi czerpiący korzyści z politycznego koleżeństwa. Mam duże słowa uznania dla Moniki Starczuk (PIC), która stara się wśród młodych rozruszać trochę Polonusów. Była współorganizatorką forum politycznego z kandydatami 10 dystryktu senatorów stanowych.
Mężczyźni no to zdecydowanie Adam Andrzejewski, obecnie ma propozycje z Tea Party. Amator polityczny Victor Forys przegrał ze strażakiem w „primary election 2010” ponownie jego sztab wyborczy zawalił. Victor wchodząc w układ z politycznym establishment demokratów został oszukany. Pat Quinn jak i Mike Quigley potrzebowali w „primary election - balot demokratyczny”, więc Polak był dobrą przynętą, ale broń boże zwycięzcą. Brak wyobraźni politycznej u Forysia. Po pierwsze jak można wygrać wybory w dystrykcie republikańskim od lat. Po drugie w ostatnich wyborach 17-go dystryktu Cook County Board Elizabeth Doody Gorman (R) otrzymała 48,317 głosów. Foryś wcześniej dysponował poparciem 6,415 głosów (Democratic Primary, Illinois's 5th Congressional District Election, 2009), a z wynikiem 6,357 głosów przegrał w ostatnich prawyborach o County Bd. Commissioner 17th Dist. (zwycięzca Patrick Maher (DEM) 52.05% 12,530 głosów). Nie możemy liczy na ludzi, którym brak politycznej wyobraźni i przegrywają w przedbiegach.
Jeszcze jednym kandydatem na stanowisko polityczne powinien być Frank Spula, który powinien sprawdzić się, jako polityk jeżeli chce reprezentować 10 mln Amerykanów polskiego pochodzenia w Stanach Zjednoczonych. To nie Polonia powinna być do dyspozycji prezesa, ale dobry prezes do dyspozycji polskiej diaspory. Czas na zmiany i właściwych reprezentantów.
Pan zapewne jest takim entuzjastą polskiego piekiełka, trzeba zawsze wsadzić kij w mrowisko żeby było ciekawiej.
Bogdan Wegrzynek organizował obchody jak pamiętam to chyba było 25- lecie Solidarności. To ja jemu użyczyłem miejsca w office. Chociaż wcale nie żałuję znajomości z nim i również współpracy z Beatą Dębek bardzo prawą i uczciwą osobą, która była także współorganizatorką. Poróżniło nas zbieranie funduszy na uroczystość, dzwoniąc do syna Wałęsy usłyszałem, że honorarium na przyjazd do Chicago wynosi 25tys. dolarów. Ta wiadomość i kwota okazały się zbyt wygórowane, aby można było w polskim środowisku zebrać. Bez obecności Wałęsy nie widziałem sensu organizowania jubileuszowych obchodów. Chociaż do dzisiaj koresponduje z Bogdanem.
Subject: Witaj Gregory
Tak naprawde z biegiem czasu widze ze byles czlowiekiem ktory naprawde wkladal duzo pracy zreszta bezinteresownej w nasze dzielo. Mowie o Solidarosci.. To byl blad, ze sluchalismy co mowia ludzie... Mam nadzieje ze z perspektywy czasu juz nie czujesz urazy.. Mialem juz pare razy do Ciebie napisac, ale jakos teraz dopiero sie zebralem. Ja sie ciesze bo ludzie z mojej organizacji uczestnicza w wielu wydarzeniach. Ja przez to mam wiele satysfakcji i kontaktow. Przylatuje do Chicago rzdko, ale wiedz ze pare razy wspominalem Ciebie bardzo cieplo
Pozdrawiam Bogdan
Proszę Pana ja nie wkręcam się i nie musiałem w wyjazdy do Washington D.C. Byłem członkiem ekskluzywnego 218 Club (R), także często bywałem w Washington D.C. nie tylko sam. Poznawałem tam też innych Amerykanów polskiego pochodzenia z Pensylwanii i nie tylko. W White House byłem między innymi z Lieutenant General Edward Równy, a innym razem z generałem na obiedzie z prezydentem George W. Bush. Wypominanie Pana, że się wkręcam nie jest chyba na rzeczy, po prostu dzisiaj z perspektywy czasu uważam, że w tamtych czasach można było wiele załatwić dla Polski. Pomijam Polonię, dlaczego. W White House był zakaz wpuszczania przedstawicieli z KPA, byli na tej samej liście co Hamas i ja myślę że tak zostało do dzisiaj. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości przy zmianie ekipy w White House na republikańską ten zakaz nie będzie już obowiązywał. Zapytacie to dlaczego nic nie załatwiłeś czy załatwiliście. Ameryka to taki kraj, że politykowanie kosztuje, załatwienie czegokolwiek też nie jest bezpłatne, a no bo trzeba przygotować jakieś dokumenty mały lobbing a to nie jest przysługa darmowa.
Po pierwszej kadencji prezydenta George W. Bush była możliwość załatwienia turystyki bezwizowej dla Polaków, ale w rachubę wchodziły donacje po $1mln dla obu partii na kampanie wyborczą. Większość spraw załatwia się w zaciszu gabinetów, a nie krzykiem czy też myśleniem, że nam to się wszytko należy. Amerykanie umieją liczyć, jakie to korzyści przyniesie Polsce i ile więcej setek milionów dolarów zostanie wysłanych, a usługa kosztuje itp. z innymi spawami.
Proszę Pana ja nie mam takich aspiracji żeby zajmować stanowiska innym, ale boli mnie to że zbyt wiele tracimy jako diaspora przez polityczną bierność ludzi którzy pchają się na cokół. Ja jestem politycznym lobbystą i Chairman PACNEC, a mi to w zupełności wystarczy do osobistego szczęścia. Pozdrawiam.
Jest sie czym chwalic wymieniajac nazwisko hipokryty, Tom deLay - oskarzonego o pranie pieniedzy, ktory zamienil
House of Representatives w cash-operated special interest machine - nic dodac nic ujac.
Pan chce polaczyc Polonie? Czym, jesli mozna zapytac? Pieniedzmi, ktorych wiekszosc Polakow na emigracji nie ma?
Pan chyba sobie nie zdaje sprawy, ze wiekszosc Polakow tutaj pracuje od czeka do czeka.
Promuje pan czlowieka o polskim nazwisku Andrzejewski, ktory posiadajac multi-milionowy biznes pragnie obnizyc minimalne stawki za godzine w Illinois. Jest pan oplacany przez partie republikanska, ktora z kolei jest finansowana przez wielkie interesy i banki, ktore doprowadzily USA do kryzysu. Niech mi pan powie, jak pan chce pomoc tym, ktorzy traca prace, nie maja ubezpieczenia zdrowotnego, zyja z zasilku a jezeli pracuja zyja ponizej standartow? Gratuluje panu szczescia osobistego, ale jezeli pan chce laczyc polonie to niech pan pomysli o wiekszosci Polakow, ktorzy nie sa oplacani przez wielkie biznesy aby glosic panu podobne ideologie.
Lobbing w Stanach Zjednoczonych (jaki i obecnie w Polsce) jest legalnym zajęciem. W 2009 r. 13,741 lobbystów wydało na lobbing $3.47 Billion.
Brak znajomości historii USA jak i również wybujałe ambicje, co do systemu sprowadziły dzisiaj Pana na ziemię w myśleniu o Hameryce. Wnioskuję to z Pana uzasadnionej rozpaczy, jaki i rozczarowania. Ameryka historycznie cofa się, no powiedzmy jesteśmy w epoce Giled Age, Progressive a w szczególności Progressive from Wisconsin (Wisconsin Idea). Od tego czasu ustanowiono wybór gubernatora jak i zaaprobowano Wisconsin Idea (Primary, Initiative, Referendum, Recall z incjatywy Roberta La Follette). Epoka Giled Age to także William Tweed „boss” który korupcje przeniósł na wyższy poziom. No tylko wspomnę, że ten kongresman z 5-go dystryktu w Nowym Jorku został aresztowany w październiku 1871 roku i był w stanie wpłacić kaucje w wysokości $8mln w tamtych czasach. Korupcja to nierozłączny przyjaciel historii USA jak się ją zna.
Od czego to by zacząć te usprawiedliwianie się, no powiedzmy od Tom DeLay. Osobiście dla mnie to wielki i niezwykle sprawny polityk. Tak naprawdę to nic jemu nie udowodniono, a wszystkie zarzuty wycofano. Pan nie rozumie działania maszyny politycznej i usuwania wychylających się dobrych polityków (to był odwet za Impeachment of Bill Clinton). Był też niewygodny, bo dążył do zlikwidowania wszystkich podatków federalnych (utrzymując sale tax), a na utrzymanie government proponował tylko 10% z income obywateli. Proponuje zapoznać się z „No Retreat, No Surrender – One American’s Fight”, a później wyrokować. Co Pan ma do powiedzenia w sprawie gubernatora Eliot Spitzer z Nowego Yorku, to samo co w brukowcach włożono ciemnym masom do ciemnych głów i zapewne nic więcej. Dzisiaj biurokracja rządowa rozrasta się jak w komunie a ludzie dziwią się dlaczego płacą takie duże podatki i bezczelnie są okradani. Starszy człowiek w USA do niczego nikomu nie jest potrzebny w tym systemie, bo tutaj potrzeba młodych i głupich do roboty a nie zasłużonego odpoczynku, bo tak pracuje system.
Cytuję: Pieniędzmi, których większość Polaków na emigracji nie ma?
Zadajmy pytanie, dlaczego nie ma. I jest odpowiedz biednyś boś głupi? Trzeba umieć przystosować się do systemu to nie Ty ani nie ja ustalamy reguły życiowej gry. W listopadzie 2006 r. mieliśmy informację że trzeba schodzić z jakichkolwiek nieruchomości, bo będziemy mogli je kupić w 2010 r. za połowę ceny. Ja mówiłem o tym znajomym to pukali się po czołach i gadali Ty rocznie głupku wydajesz na politykę $25 tys. to przecież „down payment” na dom. Dzisiaj potracili już setki tysięcy dolarów i żal d...ę ściska że byli tak naiwni i głupi. Ameryka to kraj koniunktury i trzeba umieć z tym żyć i dostosowywać się do zmieniających się sytuacji, które są świadomie kreowane.
Nieświadomy „Polaczku” to ja płacę partii za informacje a nie oni mi, bo dobra i prawdziwa informacja w U.S. kosztuje. Natomiast rządy partii demokratycznej czy też republikańskiej nie mają większego znaczenia. Polityka leci po utartym już z góry torze i to bez względu na rodzaj partii.
Cytuję: Niech mi pan powie, jak pan chce pomoc tym, ktorzy traca prace, nie maja ubezpieczenia zdrowotnego, zyja z zasilku a jezeli pracuja zyja ponizej standartow?
Jako diaspora musimy mieć swojego przywódcę, człowieka rozpoznawalnego wśród Amerykanów z konserwatywnym charakterem i polityczną charyzmą (dla którego tradycyjna rodzina jest świętością, a chrześcijaństwo wartością i drogowskazem) a obecnie jest nim Adam Andrzejewski.
Ja tylko podam jak zaprzepaszczamy brylanty polityczne (Adam) w naszym środowisku, a przecież był taki czas, że kreowaliśmy historię Ameryki poprzez Kościuszkę, Puławskiego itp. Znam młodego polityka jest nim kongresman Eric Cantor (46) z Virginia dzisiaj już House Minority Whipe. Żydzi szanują młodych i zdolnych ludzi i potrafią wsadzić ich na świecznik. A my, co jesteśmy w stanie uczynić dla nas samych tylko zazdrość i zawiść przemawia przez nas, że drugiemu będzie lepiej.
W najbliższych dwóch latach nie będzie nowych stanowisk pracy na prywatnym rynku. Jedynym rozwiązaniem rozsądnym jest podczepienie się pod rządowe „roboty” i specjalne plany. Nasza siła to nowo zarejestrowani Polonusy do głosowania (co najmniej 100tyś. Amerykanów polskiego pochodzenia) i czytelny przywódca organizacji która może wziąć na siebie porozumienie z politykami. Dzisiaj politycy dzielą robotę i decydują o naszym losie i dobrobycie. Czas najwyższy wyjść z tego letargu i złudnych oczekiwań bez konkretnych działań.
Jedno jest pewne, jest pan narzedziem w rekach nieznanej mi organizacji, ktora pragnie wplynac na polityka lub politykow.
A to, ze akurat probuje pan wmowic wszystkim jakim to "brylantem" jest niejaki Andrzejewski swiadczy jedynie o tym, ze panski pracodawca tak panu nakazal. I jesli pan ma na mysli Gilded Age (cyt: Giled Age) to ma pan racje, ze ameryka sie cofa do tej epoki i to tylko i wylacznie za sprawa parti republikanskiej, ktorej zadaniem jest zmienic istniejacy (zanikajacy) podzial na trzy klasy spoleczne (ubostwo, klasa srednia i bogacze). Panska wiedza obejmuje jedynie fakty, ktore panu w danej chwili pasuja do propagandy, ktora pan rozsiewa tutaj. A dzieki nowemu prawu, ktore zatwierdzil Sad Najwyzszy, bedzie pan mial z pewnoscia wielu pracodawcow, ktorzy beda w stanie placic miliardy dolarow na ludzi takich jak pan, aby w prostych slowach kupic polityka i tym samym przeforsowac system w ktorym istnieja dwie klasy spoleczne - bogacze i ci co na nich pracuja. Doprawdy nie wiem za jakie informacje pan placi parti republikanskiej, ale musi byc to zapewne cos, co pan za wszelka cene pragnie ukryc przed ludzmi lub manipulujac slowami zmienic. Wracajac do panskiego bohatera - Tom DeLaya nalezy przypomniec Jego wspaniala kariere polityczna, ktora zakonczyla sie w 2006 roku. I jak pan blednie mysli lub poprostu probuje klamac sprawa sadowa nie jest zakonczona. Nazywajac Go hipokryta nie odnosze sie tylko do sprawy z Prezydentem Clintonem, przypominajac oczywiscie, ze panski bohater rowniez zdradzal zone twierdzac, ze Jego to nie dotyczy bo w tym czasie juz Jej nie zdradzal... W 1998 roku Tom Delay otrzymal czek od ruskich potentatow ropnych na sume $1 miliona aby glosowac za sponsorowaniem ruskiej ekonomi. Oczywiscie Tom Delay zaprzeczyl jakoby taka suma miala jakikolwiek wplyw na jego glos. W 2003 roku Tom Delay na wycieczce do izraela zostal przylapany na paleniu kubanskich cygar, bedac oczywiscie przeciwnikiem kupowania jakichkolwiek przedmiotow wyprodukowanych na Kubie. w 2005 roku Tom Delay wrecz doprowadzil do federalnej sprawy sadowej przeciwko rodzinie Terri Schiavo, ktora pragnela odlaczyc maszyny wspomagajace od nieuleczalnie chorej corki, zapominajac oczywiscie, ze w 1988 roku tym samym sposobem zakonczyl zywot wlasnego ojca. Moglbym tutaj wymieniac dziesiatki hipokryzji pana Toma Delaya i napisac wrecz ksiazke, problem w tym, ze mi sie poprostu nie chce, a poza tym mozna wiecej o tym panie poczytac na internecie. Dziwnym trafem takich hipokrytow, jak bohater Tom Delay jest setki i co najdziwniejsze najwiecej jest ich w parti republikanskiej. Pryncypia takich hipokrytow jak Tom Delay sa nienaruszalne: "tradycyjna rodzina jest świętością, a chrześcijaństwo wartością i drogowskazem", "konserwatywny charakter i polityczna charyzma". Problem w tym, ze te konserwatywne pryncypia nie dotycza takich "brylantow" jak Andrzejewski czy Delay, "Robcie to co ja wam mowie, a nie to co ja robie". I tylko dlatego, ze partia republikanska, ktorej przedstawicielem jest pan Adam Andrzejewski i ktora pragnie doprowadzic ten kraj do podzialu na dwie klasy spoleczne: plebs (98%) i bogacz (2%) z 96% bogactwa w rekach bogaczy - dziekuje uprzejmie, ale ja nie tancze. I fakt, ze Adam Andrzejewski jest bogaty i nagle w przyplywie dobrej woli pragnie mnie uczynic bogaczem zostajac Gubernatorem Stanu i pragnac obnizac stawki dla pracujacych, jakos mi nie pasuje. Ja rowniez dziekuje Bogu za internet, gdzie mozna sie dowiedziec wiele informacji z pierwszej reki (bez propagandy lobbistow) potwierdzonych faktami, zdjeciami lub filmami. Gdzie mozna zobaczyc dwie strony medalu i samemu znalesc prawde, ktora jest zawsze pomiedzy, a co najwazniejsze samemu dojsc do wnioskow. Mnie rowniez boli to, ze jest tak wielu ludzi, ktorzy poprostu wierza w to co widza w Tv lub slysza w radiu, trzymajac sie jednej strony i zupelnie odrzucajac argumenty drugiej strony, jakby powtarzanie klamstwa kilka razy nalezy uznac za prawde - to sie tyczy Polakow i Amerykanow. Najlepszym tego przykladem sa klamstwa rozpowszewchniane przez przez czlonkow parti republikanskiej na temat ustawy zdrowotnej, co w gruncie rzeczy powinno sie nazywac ustawa o ubezpieczeniu zdrowotnym. Zepsuty do szpiku kosci system ubezpieczen zdrowotnych w USA stal sie polem walki pomiedzy dwoma partiami, gdzie partia republikanska za wszelka cene pragnie utrzymac obecny system - cena ubezpieczenia wzrasta wraz ze znizka uslug oplacanych... i partia demokratyczna, ktora pragnie to zmienic, co najwyrazniej sie i tak nie zmieni. Trzeba tutaj zaznaczyc, ze ta ustawa nie dotyczy lekarzy, pielegniarek czy szpitali - ta ustawa dotyczy jedynie dostepu do tego wszystkiego, czyli do opieki zdrowotnej. Oplacani poprzez wielkie firmy ubezpieczeniowe lobbisci beda "wplywac tylko" na politykow, aby zapobiec zmniejszeniu dochodow wielkich firm, a rozgoraczkowany tlum bedzie klaskac politykowi, ktory bedzie podkreslac, jak wazne sa dla Niego pryncypia rodzinne i dlaczego ten tlum nigdy nie powinien zadawac pytan w stylu: czy wzrastajace dochody firmy ubezpieczeniowej w jakis magiczny sposob zmniejsza moje oplaty za lekarza? Ale badzmy wielkiej nadziei, ze ten co pragnie nastepnego miliona poprostu nagle zacznie sie dzielic dochodami i obnizy nam stawke godzinna, co w gruncie rzeczy pozwoli nam pracowac dluzsze godziny, aby zarobic tyle samo. Bo przeciez jest to logiczne, ze jezeli pracujesz ciezko - bedziesz miec kase. Od dzisiaj kazdy z nas powinien zalozyc firme, sprowadzic niewolnika lub niewolnikow z zagranicy do pracy dla naszej firmy, ktora ma siedzibe za granica tego panstwa, nie placic podatkow dla tego panstwa, rozpoczac nastepna wojne z jakims krajem, np. Iran, wyslac tam nasza mlodziez i poprostu czekac na wyniki. Wtedy wszystko bedzie cacy i zostaniemy krajem bogaczy, ktorzy maja firmy - yahoo. Nie, panie lobbisto - Gregory Akko, polityk nie decyduje o naszym losie i dobrobycie, bo nie na takich pryncypiach ten kraj byl zbudowany. Ten kraj byl zbudowany z mysla o ludziach i od samego poczatku ludnosc byla przeciwna wplywom korporacji angielskich, ktore wyzyskujac lud amerykanski do wiekszej pracy nakladala coraz wieksze podatki na ludnosc koloni amerykanskich. Powstanie panstwa amerykanskiego bylo sprzeciwem dla wielkich korporacji i wyzysku ludu pracujacego. Wlasnie dlatego tutaj powstala pierwsza konstytucja na swiecie, zaczynajaca sie od slow: We people...a nie jak pan smie twierdzic: we corporation. Dlatego tutaj jest ciagle demokracja i miejmy nadzieje, ze tak pozostanie. Bylbym hipokrytom, gdybym nie zauwazyl, ze w parti demokratycznej nie ma hipokrytow i to jest fakt. Problem jest w tym, ze mamy tutaj tylko dwie partie i ja jako poprostu Polaczek wybieram zawsze mniejsze zlo, co jak moze pan sam zauwazyc, bedzie to na pana nieszczescie partia demokratyczna. A zwlaszcza tak bede wybierac patrzac na ostatnie nominacje parti rebublikanskiej powiazanej z herbaciana, ktora ta ostatnia powolujac sie na pryncypia Ojcow zupelnie nie znajac histori tego kraju probuje znalesc sens w czyms co jest zupelna odwrotnoscia podstaw tego na czym ten kraj zostal zbudowany. I z tego oczywistego powodu nigdy sie z panem - narzedziem nie zgodze, ze polityk decyduje o moim losie i zawsze bede twierdzic, ze tylko ja moge zadecydowac o losie polityka. Wybierajac Ja czy Jego, aby reprezentowac moje potrzeby nie bede sie nigdy kierowac panskimi wskazowkami, bo poprostu uwazam pana za sprzedawczyka czyli osobe pozbawiona jakichkolwiek uczuc czy rozumu, jak naszego slawnego bylego Prezydenta Lecha Walese. Ide po piwo.
Problem polega na tym ze Polonia w Chicago to w wiekszoci prymitywni ludzie zajmujacy sie najprostszymi pracami. Ich kultura konczy sie do posiadania: mercedesa, wielkiego domu. Tylko w ten sposob we wlasnych oczach zdobywaja wartosc. Jezeli dodac do tego butnosc, degeneracje i klotliwosc to z takimi ludzmi nie da sie dojsc nigdy do zadnego kompromisu poniewaz oni nie widza wspolnego dobra jakie powinni miec jako narod: Polacy. Ich swiatopoglad zawsze konczy sie na JA. Czego najlepszym przykladem sa "polskie biznesy", "koscioly", zabawy grupowe, radia. Polska w dzisiejszych czasach wyglada bardzo podobnie dlatego Politycy sa cyniczni a swoich wyborcow traktuja jako motloch, ktoremu jak sie obieca jakas niewykonalna bzdure, otrzyma sie glosy. Gratuluje Panu Gregowi wytrwalosci a radze zajac sie czyms co ma szanse bytu. Pozdrawiam.
Ale ...
Dzisiaj to tylko i wyłącznie polityka ma rację bytu, bo ona kształtuje byt całego świata. Szkoda mi tych utraconych okazji niezrealizowanych, które zawsze są w zasięgu ręki jak ma się cierpliwość i głowę na karku. A szkoda że brak poparcia i rzeszy ludzi myślących z boku. Pomijam skuteczną, wybiorczość form działania i partie bo tak naprawdę to nie ma podziału na partie, to tylko układy w przepychankach na lokalnych zawodach a nie w igrzyskach. O jakich zmianach mogliśmy mówić przed wyborami obecnego prezydenta, jak było wiadomo że finanse i obrona zostaje bez zmian personalnych, to po prostu ciąg trzeciej kadencji George W. Bush. Zły był George W. Bush a jeszcze gorszy za chwilę będzie Obama, no niby taka kolej rzeczy w polityce.
Dzisiaj żeby rozgrzać igrzyska rzuca się temat zdrowotnych ubezpieczeń, a przez 40 lat nie można było się dogadać. Zastanówcie się jak ludzi wcześniej nie było stać na płacenie Premium to jakim prawem raptem dzisiaj wzbogacą się. Zasada chyba prosta trzeba innym odebrać żeby nowym dać, a najlepiej to kosztem najsłabszych. Bogaty nie ustąpi i może się sądzić, bo ma. Molochy ubezpieczeniowe też nie popuszczą, no bo niby jakim prawem jak sami ustawiają reguły gry.
Cytuję: The lobbying frenzy peaked in the fourth quarter of 2009, which hit a record of $955mln spent, just as negotiations over the now stalled healthcare reform supported by the Obama administration were ramped up on Capitol Hill.- za Financial Times Published: February 12 2010 20:19.
Ta kasa gdzieś poszła już do i tak wypchanych kieszeni polityków, a nie partii. No może przejedźmy do tematu o tych utraconych okazjach.
Bierzemy pierwszy z brzegu, ale bardzo bolesny i rozczarowujący dla Polaków, konflikt zbrojny w Iraku. Jak ogromne nadzieje i oczekiwania rozbudził wśród Polonusów i Polaków na całym świecie? Jakie możemy wyciągnąć wnioski, że Inni potrafią nas świetnie wykorzystywać?
Mają przecież w tym swój interes, a potrzebują nas często jedynie, jako swoich sojuszników w pewnych momentach i chwilach, kiedy dążą do osiągnięcia założonego przez siebie celu. Polska nadgorliwość prowadzi tylko do osłabienia polskiej racji stanu?
Polska cierpi nagminnie na brak klasy politycznej. Realizując idiotyczne pomysły demagogów politycznych kraj nasz jest pośmiewiskiem świata. Stany Zjednoczone za moich młodzieńczych czasów i w naszych oczach jawiły się jako jedyny kraj na świecie, który potrafi rozwiązywać światowe problemy. Kraj ten przez pół wieku był gwarantem wolności politycznej i ekonomicznej.
Dzisiejsze USA to uszkodzone zwierciadło czasu, kraj międzynarodowego nieładu skąd emanuje niepewność i konflikty.
Mit Ameryki jako jedynego uznanego mocarstwa i światowego autorytetu, padł w gruzach po wojnie w Iraku i ciągłych problemach w Afganistanie. Czy można było zarobić na wojnie w Iraku? Ponad 1000 firm amerykańskich biorących udział w kontraktach wojskowych zarobiło (krocie) setki miliardów dolarów, a dzisiaj nie muszą się martwić o swój byt.
Polacy pod przewodnictwem ministra Slawomira Cytryckiego i Marka Belki, oczywiście osób niekompetentnych pod każdym względem uzyskali to, co mogli to znaczy nic. Panowała tutaj prosta zasada, że odbudowa Iraku, Afganistanu i rządowe kontrakty na Libię były finansowane z pieniędzy amerykańskiego podatnika. Oczywistym staje się że w tym przypadku warunki ustalają i karty rozdają Amerykanie. Polacy natomiast liczyli na to że Amerykanie będą ich zapraszać do wykonanie robót i zatrudniać Polskich robotników. Jedyną możliwością na otrzymanie intratnych, kontraktów było podłączenie się do Amerykańskich firm pracujących dla armii jak to robili inni np. Ukraińcy i Białorusini. Niepisana reguła zysków z kontraktów była prosta zakładało się konsorcjum i rejestrowało przez ONZ żeby nie płacić podatków. Kontrakty na roboty były zawyżane ponad 70% z czego 20% odpalano dla armii, 10% dla polityków, a 40% zostawało do podziału dla kontraktorów. W związku z dużym celowym zagrożeniem i niebezpieczeństwem dużo robót było niewykonanych a pieniądze zostały rozpisane na poczet skończonych projektów. Nic nam nie dała (nie byłem sam) znajomość z szefem USAid i jego komórkowy telefon jak ze strony polskiej mięliśmy do czynienia z ministrem nieudacznikiem i nawiedzonym ekonomicznym ideowcem, że Arab potrzebuje demokracji i nowego ekonomicznego ładu. Amerykanie nie po to rozpoczynają konflikty zbrojne żeby tracić, ale zarobić (jak zwykle tylko wybrani i myślący) i to z nawiązką.
W czym problem. Rząd Polski nie ma zielonego pojęcia o mechanizmach tutejszego skorumpowanego systemu, bo i skąd miałby się dowiedzieć jak nie ma lobbingu. Lobbing tyko mogą prowadzić obywatele USA, więc zostaje wykorzystanie obywateli Amerykańskich polskiego pochodzenia, a nie ambasady czy konsulatów lub kościoła. Po drugie w Polsce brak rodowych dyplomatów z dziada pradziada z tradycją i z rodowodem.
Człowiekiem, który ma dostateczne kwalifikacje i orientację na przebieg politycznych wydarzeń jest Radek Sikorski. Przeprowadziłem z nim dwa wywiady dla PAP (i z jego żoną Anna Applebaum), jeszcze jak przebywał na ziemi Amerykańskiej. Ocena moja jest pozytywna, a najważniejsze z tej znajomości to jest to, że jest prawdziwym sprawdzonym polskim patriotą. Planowaliśmy obsadę o polskich korzeniach przedstawicielem 6th congressinal district of Illinois. Naszym niedoszłym kandydatem był Ian Brzeziński. Jeden z synów Zbigniewa Brzezińskiego. Nadmienię tylko że Ian Brzeziński (otrzymał Order of Merit of the Republic Poland w marcu 2007 r., były najbliższy doradca Secretary of Defense Donald H. Rumsfeld) jest republikaninem. Ojciec Zbigniew sprawny demokratyczny polityk musi wiedzieć, co dzieje się w obu partiach i trzeba zadbać o rodzinne wpływy w polityce.
Zapewne już wystarczy? No, ale jeszcze było z tych najważniejszych: początki rosyjskiego lobbingu w Washington D.C. i przygody z Curt Weldon (62) republikański kongresman z 7 dystryktu w Pennsylvania (włada doskonale językiem rosyjskim), podwyższenie pułapu 10% Visa Waiver Program (VWP) zaprzepaszczone szanse (promotorzy Rahm Emanuel (D-IL) i Senator Joe Liberman (I-CT), tarcza antyrakietowa brak wyobrażani i rozumu, gdyby projekt przeszedł, finansowy gniot Kaczyńskich, kompromitacja Polskiego prezydenta w Gruzji tłumaczyłem się przed arystokracją rosyjską w USA na spotkaniu w National Strategy Forum itp.
Kryzys, który dostrzegamy i cierpimy nie zrodził się z biedy i barku wytwarzanych przez nas dobór, to kryzys świadomy pychy i celowej działalności człowieka w prześciganiu się zakłamania i chciwości. Pamiętaj nie ma nic trudniejszego niż samotność wśród ludzi. Chyba znamy to uczucie.
Czemu dobrowolnie podążamy za przywódcami, którzy wiodą nas do politycznego niebytu i świadomej intelektualnej niewoli? Zachowanie takie jest więcej niż samobójcze, jest tak głupie jak zachowanie zwierząt... Czy to stado ciągle jeszcze myśli o sobie w kategoriach człowieczeństwa? Zresztą czy ma to jakiekolwiek znaczenie, co stado myśli o sobie? Tak długo jak akceptujemy taki stan rzeczy, tak długo nic się zmienić nie może.....
Uważam,że trzeba złe postawy piętnować.
Jednak zachęcam do konkretnego działania, przecież inni za nas nie będą się martwić.
piwo wyjalowilo tobie mozg
nie pij i nie czyaj ruskich stron internetowych
1991 - Koniec ZSRR.
2009 - Prezydent USA dostaje pokojową nagrodę Nobla... koniec obamanami ....
Dziecko kup sobie słownik języka polskiego. Pisze się nie filozofuj.
Dodaj komentarz