Nauczyciele uciekają ze szkół
Szkoły w Chicago borykają się z poważnym problemem: ogromną rotacją nauczycieli. Typowa placówka publiczna w ciągu 5 lat traci połowę swojej kadry, z czego dwie trzecie to młodzi nauczyciele - alarmują naukowcy z University of Chicago.
Zawirowania w kadrze nauczycielskiej widoczne są zwłaszcza w tych szkołach, które działają na terenie ubogich dzielnic, głównie zamieszkanych przez ludność afro-amerykańską. Nauczyciele uciekają regularnie po zaledwie średnio 3 latach pracy z ok. 100 szkół w Chicago.
Badania zostały przeprowadzone przez Consortium on Chicago School Research w University of Chicago, a ich autorka, Elaine Allensworth nazywa wyniki "niepokojącymi" i uważa, że szkołom trudno podnieść poziom nauczania, jeśli wciąż odchodzą z nich nauczyciele.
Naukowcy uważają też, że ich wynikom szczególnie powinien przyjrzeć się burmistrz, który wprowadza swój "renesansowy" plan. Zakłada on zamknięcie wielu szkół, zwłaszcza tych o niskim poziomie nauczania i zastąpienie ich nowymi.
Mniejsze placówki (których najwięcej znalazło się na liście do likwidacji), najczęściej borykają się z problemami kadrowymi. Jak piszą naukowcy w swoim opracowaniu prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że jest ogromne zapotrzebowanie na pedagogów w takich szkołach, więc kiedy już są, eksploatuje się ich do granic możliwości tak, że "wypala się nawet najbardziej entuzjastycznie nastawiony do swojej pracy nowy nauczyciel."
Inna niepokojąca tendencja, którą wykazały badanie jest taka, że nauczyciel CPS odchodzący z jednej szkoły podstawowej, która osiąga słabe wyniki, przenosi się do podstawówki o podobnie niskim poziomie nauczania. Natomiast nauczyciel odchodzący z kiepskiej szkoły średniej, najczęściej przechodzi do lepszej. Najczęściej jednak nauczyciele uciekają z placówek spod szyldu CPS, a rzadziej przenoszą się do innej publicznej szkoły.
A najczęściej takie problemy mają szkoły mieszczące się w dzielnicach ubóstwa, z wysokim wskaźnikiem przestępczości, w głównej mierze zamieszkanych przez afro-amerykańską ludność. Placówki te także charakteryzują się tym, że rodzice nie interesują się edukacją swoich dzieci, nie reagują na ich problemy, słaba jest ich komunikacja ze szkołą i nauczycielami.
Pewien nauczyciel, który spędził pierwsze 2 lata swojej pracy zawodowej w szkołach podstawowych w zachodniej części miasta, głównie biednych, opowiedział, że często był atakowany przez uczniów, którzy wyrywali sobie krzesła, rzucały kredkami, wrzeszczały, które nie miały pojęcia, jak radzić sobie ze złością i gniewem, a ich rodzice nie odpowiadali na telefony. Teraz szuka innej pracy.
Szef Chicago Public Schools, Ron Huberman stwierdził, że nie ma w tym nic szczególnego, a średnia jest w Chicago podobna do średniej krajowej. Jego zdaniem nie zawsze należy się tym martwić, ponieważ po prostu niektórzy ludzie odkrywają, że to nie jest zawód dla nich.
Poza tym liczy, że uda się zatrzymać więcej młodych nauczycieli dzięki rozszerzeniu specjalnego programu wsparcia dla pedagogów na wszystkie szkoły w Chicago. Nowi nauczyciele przejdą dodatkowe dwudniowe szkolenie przed rozpoczęciem pracy, a później będą regularnie odwiedzać "trenerów".
Renata Harpula
(Na podst. CBS2)
sms
kwiaty
e-kartki


del.icio.us
Digg
Komentarze (3 dodane):
Dodaj komentarz