„Polski Pitbul” niepokonany na gali Bellator 25 (HDTV)
W czwartek w Chicago odbyła się gala Bellator 25, na której zaprezentował się polski zawodnik MMA Damian Grabowski (13-0). Sędziowie punktując 30-27 jednogłośnie wskazali na zwycięstwo Polaka.
“Popatrzcie na moją twarz i na jego. Od razu bedziecie wiedzieli, czy wygrałem zasłużenie czy nie. To była walka MMA, a nie zapasy. Ja biłem, walczyłem w parterze oraz kopałem i dlatego ją zdecydowanie wygrałem” – powiedział na konferencji prasowej zwycięski Damian Grabowski (13-0). „Polski Pitbul”, rozstawiony w wadze ciężkiej w turnieju Bellatora z numerem jeden, pokonał w słynnym Chicago Theatre jednogłośnie - i według dziennikarzy zasłużenie na punkty - po twardej, trwającej pełne trzy rundy walce Amerykanina Scotta Barretta (10-2). „To była walka pełna presji i nerwów” – mówił po wyczerpującym pojedynku w samym sercu Chicago Grabowski. Mistrza z Opola półfinałowy pojedynek czeka już 16 września, w odległym tylko o 100 kilometrów od najbardziej polskiego miasta w Stanach, Milwaukee.
- Najtrudniejszy rywal w karierze?
Damian Grabowski: Scott był majtrudniejszy, nie ma co do tego wątpliwości. Był bardzo silny, cięższy ode mnie o ponad 15 kilogramów i doskonale czuł się walcząc w parterze. Wiedziałem, że do tego będzie dążył, ale nie udało mi się całkowcie wyeliminować jego ataków. Była to moja pierwsza walka w pełnym wymiarze czasu. Było ciężko, zwłaszcza w ostatnich minutach trzeciej rundy, ale ten test był mi potrzebny.

fot.: Piotr Czarny
- Wspomniałeś o presji psychicznej towarzyszącej temu pojedynkowi. Równie trudny rywal co Barrett?
- Inny, ale też trudny. Kilkudziesięciu dziennikarzy, nieustanne wywiady, zainteresowanie moją osobą. Do tego w Polsce nie byłem przyzwyczajony, więc szok na pewno był. Do tego świadomość, że to turniej, przegrywający jedzie do domu, pierwszy występ w kolebce MMA – teraz wiem, czego się spodziewać i na pewno w drugiej, półfinałowej walce w Milwaukee będzie lepiej. Chcę najpierw wygrać turniej Bellatora, a później zostać mistrzem UFC.
- Podczas konferencji prasowej Barrett sugerował, że przez dwie rundy miał ciebie w parterze, więc je wygrał i nawet jeśli wygrałeś trzecią, i tak jemu należało się zwycięstwo.
DG: Co z tego, że mnie miał mnie w parterze, skoro to ja tłukłem go po głowie, a nie on mnie? Nie dałem mu wykorzystywać tego, że był na górze. Nie wiem ile razy, na pewno kilkadziesiąt, trafiłem pięściami w tą naprawdę twardą głowę...
- ...a pod koniec pierwszej rundy potwornym kopnięciem z lewej nogi w prawe oko o mało nie skończyłeś walki. Prowadzący pojedynek sędzia dr Dave Smith, przy okazji jeden z lepszych sportowych chirurgów w Chicago (operował m.in. Andzreja Gołotę) polecił lekarzowi by zbadał, czy Barrett wogóle nadaje się do wyjścia na drugą rundę. Przez chwilę wyglądało, że wyygrasz znowu przed czasem...
DG: Ten cios bardzo mi wyszedł. Taki sam skończył walkę z Michałem Kitą, a Barrett jeszcze po nim potrafił dobrze walczyć. W trzeciej rundzie walczyłem jak widziałeś praktycznie cały czas w stójce, trafiałem go kilkunastoma ciosami, a na ziemi miał mnie w ostatnich trzydziestu sekundach. To jest jedna z rzeczy, których mi bardzo brakuje – treningi pieściarskie. Gdybym je miał, na pewno skończyłbym walkę w trzeciej rundzie przez nokaut. Potrzebuję też, patrząc na to, co dzieje się w amerykańskim MMA więcej siły, bo tutaj trzeba łączyć siłę z elastycznością.
- Musisz być z siebie zadowolony. Na turnieju – i na konferencji prasowej – podkreślano, że jesteś jednym z najbardziej obiecujących zawodników w Europie. Scott Barrett przed walką z tobą sugerował, że Europie, a na pewno Polsce, trochę do prawdziwego MMA brakuje...
Przemysław Garczarczyk
garnekmedia.blogspot.com
auta
paczki
sms
kwiaty
e-kartki



Komentarze ( 8 dodane ):
Jakos malpolud z epoki kamienia lupanego wywyjajacy Polska flaga po zwycieskim mordobiciu nie przyprawia mnie o narodowa dume...
Dodaj komentarz