Słaba czwarta kwarta I porażka
Koszykarze Chicago Bulls po nadspodziewanie słabej czwartej kwarcie spotkania ulegli na własnym parkiecie 96:105 Memphis Grizzlies.
Po pierwszej kwarcie spotkania, w której podopieczni Vinny'ego Del Negro uzyskali aż 13 - punktową przewagę, chyba nikt zgromadzony w hali United Center nie zdawał sobie sprawy, że losy tego meczu mogą się jeszcze obrócić przeciwko ich idolom. Jednak nadeszła druga odsłona meczu. Słabszy atak i zdecydowanie gorsza obrona graczy Bulls była przyczyną odrabiania strat przez przyjezdnych z Memphis. Dzięki lepszej koncentracji zawodników przyjezdnych na przerwę kończącą pierwszą połowę spotkania schodzili już tylko z 6 - punktową stratą.
Przed spotkaniem zarówno trener Byków jak i sami zawodnicy zapowiadali, że będą walczyli z Niedźwiadkami do samego końca spotkania, aby rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść. Nic bardziej mylnego. Trzecia kwarta co prawda była wyrównana, jednak ostatecznie to goście zniwelowali swoją stratę do przeciwnika o kolejne 2 "oczka" i na ostatnią część meczu wychodzili ze stratą zaledwie 4 punktów. Roztrzygająca 4 kwarta spotkania nie była jednak łaskawa dla miejscowych. Nadal słaba obrona, problemy z wyprowadzaniem szybkiego ataku, problemy z rzutami z dystansu i co najważniejsze drżąca ręka podstawowej piątki w najbardziej kluczowych momentach, doprowadziła do tego, że to przyjezdni z Memphis wygrali ostatnią kwartę spotkania aż 13 punktami, a co za tym idzie odrobili 4 - punktową stratę sprzed ostatniej odsłony i zakończyli spotkanie z bilansem + 9.
Wśród przegranych zdecydowanie zawiodła również ławka rezerwowych, z której nikt nawet nie zbliżył się do dwucyfrowej liczby punktowej. Najbliższy tego faktu był Hakim Warrick - zdobywca 6 punktów i 5 zbiórek. Najskuteczniejszym zawodnikiem wśród graczy Bulls był Luol Deng, który rzucił 23 punkty. 20 "oczek" dołożył rozgrywający Byków - Derrick Rose. Nadal pozostawia wiele do życzenia skuteczność rzutów z dystansu. We wczorajszym meczu zaledwie 3 razy graczom z Chicago udało się celnie trafić do kosza z dystansu, co stanowiło tylko 21,4% z wszystkich oddanych prób.
Bulls również zdecydowanie przegrali zbiórki. Podpopieczni Del Negro zebrali z tablic tylko 31 piłek, przy 46 przyjezdnych z Memphis, co pokazuje, że brak Noaha jest największym mankamentem w zespole. W szeregach zwycięzców najskuteczniejszy okazał się Zach Randolph, który zdobył 31 punktów. Randolph w ostatnich meczach wypada zdecydowanie lepiej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Po tym spotkaniu, Chicago na rzecz Milwaukee Bucks spadli na 7 miejsce w Konferencji Wschodniej.
Memphis Grizzlies - Chicago Bulls 105:96 (19:32, 26:19, 31:29, 29:16)
Chicago Bulls: L. Deng 23 (1), D. Rose 20, B. Miller 14, K. Hinrich 13 (2), T. Gibson 8, H. Warrick 6, R. Murray 4, C. Richard 4, J. Johnson 2, J. Pargo 2
Memphis Grizzlies: Z. Randolph 31, O. Mayo 20 (1), R. Gay 17 (1), M. Conley 14, M. Gasol 12, D. Arthur 4, M. Williams 3, S. Young 2, H. Haddadi 2Patryk Załęczny
ChicagoBulls.net.pl
auta
paczki
sms
kwiaty
e-kartki



Komentarze ( dodane ):
Dodaj komentarz