Arek Religa - Guitar Hero
Kompozytor, producent, klawiszowiec ale przede wszystkim mistrz gitary. Człowiek, który pragnie swoim „wiosłem” zwojować Amerykę – Arek Religa.
Religa urodził się w Kamiennej Gorze 43 lata temu. Swoja pierwszą gitarę, akustycznego Defila otrzymał od mamy w wieku 16 lat. Po kilku miesiącach grania w „pudło” pełen zapału młodzieniec dostał w swoje ręce Defila Kosmos. Ciężkie codzienne treningi przyniosły swoje owoce w 1982 r. kiedy to tworzy się pierwszy zespól z udziałem Religi – Kant.
Dwa lata później grupa przechodzi metamorfozę i w zmienionym składzie, pod nazwa Guliwer zaczyna koncertować. Passa trwa przez cztery lata w trakcie których grupa grała m.in. w Jarocinie. Jednak zmiana ustroju wpłynęła również na Guliwera, który rozwiązuje swoja działalność w 1988 roku.
Sam Religa nie żegna się jednak z instrumentem i na początku lat 90-tych ćwiczy sztukę tappingu oburęcznego, czyli naciskania na struny palcami obu rak. Pod koniec zeszłego wieku Arek wraca na polską scenę, jednak w 2000 roku podejmuje decyzję o wylocie za ocean. Po czterech latach tworzy w swoim domu na przedmieściach Chicago niewielkie studio nagraniowe, w którym zaczynają powstawać pierwsze kawałki. Kilka lat później złożą się one na płytę „ In the Memory of the Greatests”.
Sam krążek wydany w październiku 2007 jest ciepłym, instrumentalnym pokazem rożnych talentów Religi. Instrumentalność wywołuje wielorakość odbioru płyty jednak moja uwaga jest taka, że w kilku utworach powinny brzmieć również słowa.
Nie ulega jednak wątpliwości, że „In Memory...” to hołd nie tylko dla kilku legend gitary ale także zgrabne połączenie rożnych stylów muzyki. Osobiście spodobał mi się kawałek „Viva Carlos”, który w całości poświęcony jest Santanie. Brzmi on trochę jak kompilacja piosenek Meksykanina, ale jest doprawiona szczyptą ręki Religi co tworzy ją niepowtarzalną.
Z trzynastu utworów zaprezentowanych na krążku przypadł mi do gustu również „Beyond Horizon”, który z łatwo wpadającą w ucho melodią jest dobry do wielokrotnego słuchania. Słychać tu smak i styl z jakim gra Religa. Utrzymana w innym muzycznym stylu piosenka „On the road” trafiła w mój gust również za to, że duży wpływ elektroniki jest zgrabnie wkomponowany w gitarowe riffy.
Oprócz autora na płycie można usłyszeć partie keybordowe w wykonaniu Tomasza Wywrota, w perkusyjne talerze z wielkim zapałem uderzają Jerzy Kusiak, Jacek Berlin a także Mark Ortega. Nie sposób nie pominąć drugiej gitary na której gra Konrad Stankiewicz, a na basie nisko przebrzmiewa Paweł Pospieszalski.
Kilka dni temu dowiedziałem się, że mój album "In memory of the Greatests" dostał nominację do "LAMA" - Los Angeles Music Awards" dla "Najlepszego Instrumentalnego Albumu Roku 2008".Ceremonia rozdania nagród odbędzie się 20-tego listopada w Hollywood,CA.
Biorąc pod uwagę, że producent wybrał te płytę z ponad 300-tu zgłoszeń z całego świata czuje się bardzo zaszczycony - powiedział Religa.
Plany na przyszłość? - „W połowie przyszłego roku planujemy wydać płytę, być może znajdą się na niej jeden czy dwa kawałki wokalne” - mówi Religa. Czekamy z niecierpliwością. Póki co zadowolimy się „ In the Memory of the Greatests” dostępną do kupienia w dobrych sklepach internetowych.
Tekst: RAF
Więcej informacji:
www.myspace.com/arekreliga
www.youtube.com/arekreliga
www.ourstage.com/fanclub/arekreliga
www.ArekReliga.net
Zobacz także:
- Mistrzostwa Djów w Accent Cafe
- Ringo Starr obchodził 68. urodziny z fanami w Chicago
sms
kwiaty
e-kartki



del.icio.us
Digg

Komentarze (18 dodane):
stracili.Gratulacje i zycze duzo sukcesow.
No...w końcu jest Ktoś,przez duże "K",kto zaczyna coś znaczycć na rynku muzycznym i nie tylko tym polonijnym.Szczerze...śledzę poczynania Arka od dluższego czasu i z tego co wiem,jest On bardziej znany przez obcojęzyczną publiczność,niż polonijną,a teraz i w Polsce.
Dlaczego tak jest...?
Może polonijne "Mas Media" powinny sie bliżej przyjżeć osobą wartoścowym,takim jak Religa,niż zajmować sie tematami typu np:
"Pani Józia ma 60 lat i szczęśliwie oczekuje potomstwa",albo że "Kot wpadł do wody,ale 13-tu śmiałków,ryzykując własnym życiem zdołało go ocalić..." (wiecie o co mi chodzi),czy też polonijnymi PSEUDO ARTYSTAMI,którzy sami przyznają sobie nagrody za tak zwaną "Twórczość Artystyczną"...nie wymienie nazwisk.
Brawo FaktyChicago!
Żywię cichą nadzieję,że po Was i inni pójdą za ciosem i w końcu zaczną promować kogoś,kto naprawdę na to zasługuje,a Arek Religa jest bez wątpienia tym KIMŚ.
Powodzenia Arek,trzymamy kciuki!
Zadzwon kiedy byku:-)))
Jesli ktos jest bardziej zainteresowany mna i moim zespolem,zapraszam na moje strony (adresy pod artykolem),lub na portal "Nasza Klasa",tam tez na biezaca sa informacje,co sie akltualnie dzieje:-)
http://nasza-klasa.pl/profile/347585
Pozdrawiam goraco.
Arek.
Do zobaczenia!
A jezeli chodzi o to przyznawanie sobie samemu nagrody to mysle ze to o wszystkim mowi.Mam nadzieje ze taka sprawa powinna trafic do jak najwiekszej ilosci mediow. Z szacunku dla takich ludzi jak miedzy innymi pan Religa.Mysle ze ten portal bedzie pierwszym ktory pokaze prawde o wiekszosci naszych przereklamowanych artystach.Zycze duzo sukcesow i mysle ze w tym roku wezmie pan udzial w jakims lokalnym plebiscycie. (oczywiscie jak pana dopuszcza)-:)
Moj kontakt z Arkiem "urawal" sie, gdy po zakonczeniu "wystepow" na dziennych studiach "wyemigrowalem" z Jeleniej Gory bedacej owczesna "baza" Guliwera.
Po ponad dwudziestu latach spotkalem Arka ponownie. Chicago pozwolilo mu chyba jeszcze bardziej niz muzyczne sciezki w Polsce rozpostrzec skrzydla. Z niezlego "szarpidruta" Arek stal sie w mojej ocenie prawdziwym muzykiem. I to muzykiem zmierzajacym w strone muzyka przez duze M. Osobiscie wierze w Arka, a efekty jego muzycznej pracy juz teraz sa widoczne w wielu miejscach.
I nic sie nie dzieje bez przyczyny.
Dobra passa ...bez konca:)
osobista wrozka pozdrawia
Dodaj komentarz